Ukryte skarby: DENON PMA-250

Comment

Recenzje

Fanów Denona wydaje się być na pęczki, ale większość poluje na dość mocne wzmacniacze. Z kolei osoby szukające dobrego wzmacniacza o niskiej lub średniej mocy szukają raczej Rotela, NADa, któregoś z Anglików, albo czegoś z lat 70-tych. O Denonach o niższej mocy (20-40 W na kanał) się nie słyszy, zresztą w pewnym momencie Denon chyba po prostu przestał je robić i zastąpił miniwieżami. Ale w latach 80-tych było kilka modeli, w tym jeden szczególnie wart uwagi ze względu na dostępność i niską cenę: PMA-250.

 

Wzmacniacz ma bardzo prosty wygląd i budowę, co jest oczywistą zaletą. Jedyne mniej oczywiste rozwiązania to przycisk CD Direct, który odcina przełączniki wyboru źródła i puszcza sygnał bezpośrednio z wejścia CD i potencjometr głośności, który ma osobną regulację prawego i lewego kanału (zamiast regulacji głośności obu kanałów i osobnego potencjometru równoważnika). Co ciekawe, CD Direct nie odcina regulacji tonów, tylko przełączniki Function i Tape Monitor – ale skraca ścieżkę sygnału na tyle, że poprawa jakości dźwięku jest wyraźnie słyszalna. Poza tym wzmacniacz jest tak prosty, jak się da przy zachowaniu standardowych funkcji. Denon zrezygnował nawet z filtrów niskich i wysokich tonów oraz konturu, komplet gniazd głośnikowych jest też tylko jeden. Widać, że wzmacniacz jest przeznaczony do niedużego, prostego systemu. Dostępny w czarnej i srebrnej wersji, czarna blaknie na ciemnozłoty kolor, jak w Radmorach. Efekt jest niezły, chyba że poprzedni właściciel przykleił naklejki na panelu – wtedy pod naklejkami zostają czarne łaty.

 

W środku PMA-250 jest równie uporządkowany, jak na zewnątrz. Minimalna ilość przewodów, sekcja zasilania i transformator oddzielone od sekcji audio przyzwoitym radiatorem, sekcja przedwzmacniacza gramofonowego i potencjometr głośności daleko od transformatora. Konstrukcja w większości dyskretna (1 scalak w przedwzmacniaczu gramofonowym, dwa sterujące we wzmacniaczu mocy). Zasilanie i chłodzenie porządne, w granicach swoich możliwości wzmacniacz nie męczy się z kolumnami o niskiej impedancji.

 

Brzmieniowo wzmacniacz spodobał się nam od pierwszego taktu. Zagrał klarownie, dynamicznie, a przy tym bardzo przyjemnie. Na tyle, że postanowiliśmy porównać go z kilkoma innymi wzmacniaczami z tej samej półki, które akurat mieliśmy pod ręką: Kenwoodem KA-31B, Fisherem CA-2221, potem jeszcze Vegą 10U-120S. I tu dopiero okazało się, jak bardzo udany jest to wzmacniacz. Kenwood i Fisher nie miały w tym porównaniu najmniejszych szans: Denon zagrał nieco jaśniej, ale przede wszystkim dużo bardziej dynamicznie, przestrzennie, z większą głębią, a przy tym bardziej gładko, muzykalnie. Wokale zabrzmiały świetnie – dobrze wyeksponowane, bez zapiaszczenia i sybilancji. Wydobył detale, które w przypadku pozostałych dwóch japończyków ginęły gdzieś w tle. Bas był mniej obfity od Kenwooda, ale obecny i ładnie wybrzmiewający. Co zaskakujące, jedyny wzmacniacz, który miał w tym porównaniu szanse, to radziecka Vega, która zagrała trochę inaczej, ale nie wyraźnie gorzej (bas niższy, ale krótszy, nieco mniej łagodna góra i średnica). W każdym razie Denon pokazał klasę, do której daleko większości budżetowych japończyków z lat 80-tych i 90-tych. Brzmienie, które kojarzy się raczej z co bardziej udanymi angielskimi wzmacniaczami. Nawiasem mówiąc, ten Denon był bardzo chwalony przez brytyjskich recenzentów i porównywany z NADami.

 

Denon PMA-250 to doskonały wybór do małych i średnich kolumn w pomieszczeniu 10-25 m2 i świetna alternawywa dla NADów, Creeków i Cyrusów. Za cenę, którą zwykle trzeba za niego zapłacić (ok. 200 zł, mniej przy odrobinie szczęścia lub za egzemplarze do drobnych napraw) trudno znaleźć coś równie dobrego. Do tego pojawia się dość często, łatwo go upolować. Wzmacniacz podobał mi się na tyle, że ostatnio kupiłem go po raz drugi, żeby odświeżyć sobie jego brzmienie – za drugim razem też nie rozczarował.

 

I mała podpowiedź: warto polować na egzemplarze z przerywającym/zanikającym dźwiękiem w jednym kanale. W tym modelu bardzo często źródłem problemu są luty pod potencjometrem głośności, 5 minut z lutownicą i problem z głowy.

 

Tuner z tej samej serii TU-450, widoczny na kilku zdjęciach, jest przyzwoity. Zdarzają się problemy z pamięcią stacji, sprawcą jest zazwyczaj wyschnięty kondensator.

 

Dane:

Kraj: Japonia
Producent: Denon (Nippon Columbia C.O.)
Lata produkcji: od 1987

 

Moc ciągła: 2x25W przy 8 omach i zniekształceniach harmonicznych 0,05%, 2x40W przy 4 omach
Moc muzyczna: 2x60W przy 8 omach, 2x90W przy 4 omach

 

Kolumny: 4-16 omów

 

Czułość wejść:
CD, Tuner, Aux, Tape: 150 mV, 47 kOhm
Phono (MM): 2.5 mV, 47 kOhm

 

Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 150 kHz (spadek -3 dB, 1W), 10 Hz – 40 kHz (w pełnym zakresie mocy)

 

Regulacja tonów:
Wysokie: +/- 10 dB na 10 kHz
Niskie: +/- 10 dB na 100 Hz

 

Stosunek sygnał/szum: >72 dB (wejście gramofonowe), >96 dB (pozostałe wejścia)

 

Pobór mocy: 80W

 

Wymiary: 434 x 257 x 85 mm
Waga: 4,9 kg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *