PRAWDZIWE RADIA ŚWIECĄ W CIEMNOŚCIACH

5 komentarzy

Refleksje

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Wyszedłem z pracy i zaniosło mnie do sklepu z używanym sprzętem elektronicznym. Lata 90-te, epoka komputera łupanego, Internet w Polsce dopiero startował, serwisy aukcyjne były pieśnią przyszłości i takie małe sklepy jeszcze miały rację bytu. Siedziała tam całkiem sympatyczna pani w średnim wieku, klimat barowy, na półkach stało trochę badziewia i jedna ślicznotka: Pioneer SA-506. Srebrny, aluminiowy panel, wielka gała potencjometra głośności, podświetlane wskaźniki… Byłem pracującym studentem, kasy starczało mi na 3 tygodnie z miesiąca, ale po kilku godzinach wróciłem z gotówką i wyszedłem z Pionkiem pod pachą. Potem kupiłem jeszcze do kompletu gigantyczne podłogowe kolumny Technicsa, pewnie najgorsze skrzynki, jakie w życiu miałem – ale wtedy byłem nimi zachwycony.

 

Pionek służył mi wiernie przez jakieś 5-6 lat. Dwa razy go zamordowałem, ale na szczęście lokalny elektronik przywracał go do życia. To był mój pierwszy konkretny wzmacniacz – wcześniej miałem rozklekotaną Unitrę, w której co chwila coś się sypało, a nawet jeśli akurat grała, nie było dobrze. Przesiadka na Pionka była totalnym olśnieniem. A do tego cieszył oko. Potem miałem wstydliwy epizod przesiadki na kino domowe (nienajgorsze, NAD L70), ale Pionek wrócił do łask, kiedy podłączyłem go sobie na chwilę dla odmiany – i okazało się, że cieszy bardziej, niż 10 razy droższy NAD. Ale czegoś mi brakowało. Pionek miał więcej „mięsa”, był ciepły, muzykalny, ale brakowało detalu, za to NAD grał szczegółowo, ale nie wciągał. Wtedy znalazłem mój pierwszy naprawdę dobry wzmacniacz: Rotel RA-820AX. To był zawodnik zupełnie innej klasy. Nie miał urody Pionka (ani nawet NAD-a), ale za to był szczegółowy, muzykalny i miał niesamowitego kopa. Wtedy pojawił się pierwszy sygnał alarmowy: Rotel był w oczywisty sposób lepszy, ale nie pozbyłem się Pioneera. Rok później w komisie płytowym wypatrzyłem stojącego w kącie Marantza 2230B z magnetofonem z tej samej serii. Zajęło mi to pewnie koło tygodnia, ale udało mi się namówić właściciela sklepu, żeby mi go sprzedał. Nikt nawet nie był w stanie sprawdzić, czy sprzęt działa, bo był na 110V. Kupiłem Marantza, kupiłem konwerter, podłączyłem. Zaświeciło i zagrało. I to chyba był moment, w którym stałem się totalnym maniakiem sprzętu grającego. Nadal mam Pionka i Rotela. Marantz znalazł innego właściciela (denerwował mnie konwerter na 110V), a ja znalazłem inne Marantze, Pioneery, Kenwoody, NAD-y… Po drodze nabawiłem się fiksacji na punkcie kwadrofonii, więc do sprzętu stereo doszedł jeszcze quadro. W tej chwili mam kilkadziesiąt wzmacniaczy i amplitunerów. Nie wszystkie są z lat 70-tych, ale tych słucham najczęściej. Gaszę światło, słucham muzyki i patrzę na rozświetloną skalę tunera, albo drgające „wycieraczki” wskaźników. I mówię wam, ten widok sprawia, że muzyka brzmi lepiej. Prawdziwe radia świecą w ciemnościach. R

 

5 comments

  1. pasio

    Ja też, ja też KOCHAM piknie podświetlone klocki,
    szczególnie tunery, ale i gramofon Technics nieźle dawał, bo był pryzmat jarający się na czerwono, ale wszystkich bił equilajzer (też technics, bo w połowie lat 80-tych nie było innego źródła, więc po nagłym przypływie gotówki – udany wdrożony wniosek racjonalizatorski- pędem (maluchem) do Pewexu koło Riwiery, łyknąć wzmak Technics za 150 $ (klasa AA, lipa, ale ładny, srebrny, grał głośno i czysto, oczywiście jako elektronik DIY-owiec natentychmiast go roztworzyłem i o, zgrozo: końcówka na kości, radiator daleko od niej, połączony heat-pipą miedzianą, trafko małe, generalnie, za 7 ówczesnych pensji, nie za wiele. Ale wieczorem wpadł młodszy sąsiad, żona z dziećmi na wsi, była druga w nocy, jak rozkręcił na full, a paczki były Altusy o dużej skuteczności, postawił cały dom na nogi, tłumaczył się sąsiadom, że tak unikalny (wtedy) sprzęt musiał sprawdzić, czy ma te 2x40W RMS.
    Żonka przyjechała, jak obadała wzmak, to się wk…, że se to kupiłem, a nie jej wideo , więc
    z abarotem do Pewexu, łykłem Sanyo za 400 $ …
    Był to b.db. magnetowid, służył jej wiele lat, wszystkie Ramba, Eastwoody, Lee, Ninje i inne syfy obadalim na nim, śmiejąc się z ruskiej władzy, że nie puszcza takich w TV…
    Ale muszę przyznać, że z taśmy widziałem też całą kupę ambitnych, zakazanych lub za drogich, czy przegapionych filmów, jak Przesłuchanie, 1984, Uciekający pociąg Konczałowskiego itp.
    Ale wróćmy do audio, gdy zaspokoiłem małżonkę (1 x video i z 5 x tradycyjnie), mogłem kontynuować zakupy. Łykłem po kolei tuner, gramofon i na końcu equ. No i szmalec się skończył, więc zacząłem wyprzedaż starego unitrowskiego sprzętu: gramofon , dziś widzę, jaki on kultowy G601… tuner Diory (ten pamiętam, bo właśnie ładnie świecił), paczki j.w. jeszcze całkiem niezły gram Pioneer, w drewnie, za uzyskane środki zakupiłem okazyjnie kolumny Tonsil Bolero 200. najsamwpierw byłem nimi zachwycony, potem szok minął, bo bas był bardzo głeboki, ale, jak to później wyczytałem, głośniki w układzie jeden za drugim dają właśnie taki, a ja wolę może wyższy, ale bardziej sprężysty, twardy,
    jaki się słyszy na koncertach. W tym celu zbudwałem amatorski sub, na 2 głośnikach 200W Rockford Fosgate, niby samochodowych, extra wali, drzwi w kiblu chcą wylecieć, obudowa zamknięta, nie BR, po to, aby był ten bas sprężysty…
    Wracając do oświetlenia, to mój niedawno kupiony tuner Yamaha 930, nie dość, że piknie gra, to i ładnie świeci na żółto i pomarańczowo, co lubie.
    W drodze olbrzymi tuner LOEWE T8000, z fotek wynika, że świci na biało, on całky do przeróbki, właściwie to pudło, skalę trafo i parę inszych podzespołów kupuję, chyba, że pośrednia będzie dobrej jakości, najlepsza głowica kosztuje 24 E,
    najlepszy dekoder (kość) Sanyo LA 3450 (sprzed 24 lat, do dziś nie namierzyłem lepszej), trochę roboty i za 300 zł . można mieć najlepszy tuner over the world, o ile wie się co chodzi i ma dostęp do przyrządów pomiarowych.
    No, to na dziś wystarczy, będę pisał, jeśli będzie jakiś odzew…
    pzdr

  2. rafal lisinski Post author

    Loewe T8000 jest z serii Sound Project, którą lubimy. Faktycznie duże bydlaki, 48 cm szerokości. Wszystkie klocki były Philipsa, tylko pod różnymi markami: Philips, Loewe, Erres, Dux jeszcze ze 3 inne. Bardzo fajne wzmacniacze do tego T8000 to A8000 i A12000, pisaliśmy o nich trochę w innym poście. Trafa mają ogromne. A8000 ma bardziej zwarty bas, ale mniej mocy. Tuner T8000 też mamy, ale jeszcze nie zaglądaliśmy mu pod maskę 🙂 W oryginale te klocki miały podświetlenie ciepłe, raczej żółte niż białe, ale sporo ma powymieniane żarówki i świeci na biało. Oryginał powinien świećić tak: http://images35.fotosik.pl/1449/c5524c03df54a62e.jpg
    Fajna sprawa w tej serii, to że sprzęt jest na japońskich podzespołach i składany w Japonii, gra i trzyma się dużo lepiej, niż europejskie Philipsy z tych samych lat.

    1. pasio

      Witam !
      Przerobiłem gniazda na RCA, podłączyłem i napawam siędźwiękiem, który jest znakomity !
      Troszkę szumu na ChiliZet (słaby nadajnik o mocy 0,34 kW, na Patyku, a antena zbiorcza skierowana gdzie indziej, muszę wyprodukować swoją na 106,8
      MHz. Przydałby się schemat do LOEWE, nie mogę znależć, ale i bez niego se poradzę (reverse engineering).
      Co doświcenia, to mój świci bardziej na biało, niż na żółto, a żarówki mają zieloną poświatę. Mam żarówki w 5-ciu kolorach, będę eksperymentował, aak wyjdzie piknie, przyślę fotkę.
      Polecam się w sprawie schematu.
      W środku kupa (sorry) wolnego miejsca, na n.p. lampowy out.
      pzdr

      1. rafal lisinski Post author

        Witamy ponownie!
        Szukałem schematu albo serwisówki, ale niestety bez sukcesu. Można jeszcze poszukać do amplitunerów Sound Project TA 8000 (Philips sx-6774) i TA 12000 (Philips sx-6776) – to amplitunery z tej samej serii, co tuner T 8000, nie zdziwiłbym się, gdyby układy sekcji tunera były identyczne albo bardzo podobne.
        Na białe żarówki można spróbować założyć cienką, jasną kolorową folię albo koszulki termokurczliwe, do daje więcej możliwości zmiany odcienia, niż kolorowe żarówki, i jest bardziej trwałe, niż np. lakier do paznokci. Tylko żarówki muszą być dość słabe, żeby się nie przegrzewały i nie smażyły koszulek.
        Proszę przysyłać fotkę, jak będzie gotowy -chętnie zobaczymy!

        Pozdrawiam,

        Rafał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *